Interlaken - Lucerna - Zurych - St. Gallen
K ończy się nasz wspaniały urlop w upalnej Szwajcarii. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego co zobaczyliśmy - wspaniałe Alpy, a przede wszystkim bardzo dobrze zorganizowany i wysoko rozwinięty kraj. Naprawdę chce się tu mieszkać. Aby jeszcze bardziej poznać Szwajcarię, jej historię i atrakcje wracając do Polski postanawiamy zwiedzić 3 różne szwajcarskie miasta: Lucernę, Zurych i St. Gallen.
Opuszczamy nasz fajny camping ok 9 kierując się na Interlaken, potem na Brienz i Lucernę. Wciąż towarzyszą nam wysokogórskie klimaty i widoki. Drogi snują się serpentynami, tunelami. Mijamy bardzo dużo jezior. To też coś, co będziemy pamiętać z tych okolic- rano wędrówka na bardzo wysokie szczyty, a po południu kąpiel w czystym jak łza jeziorze. Wjeżdżamy na autostradę. Mamy winietkę na wszystkie szwajcarskie drogi płatne. Około 11 parkujemy w centrum Lucerny, pięć minut od słynnego mostu Kapellbrucke - najstarszego, drewnianego mostu w Europie. Oczywiście od razu kierujemy się na most. Ciekawe, że nie łączy on brzegów rzeki w najkrótszej linii, lecz idzie na skos. Podoba nam się tutaj, kupujemy jakieś pamiątki. Schodząc po drugiej stronie widzimy już Jezioro Czterech Kantonów. Robimy sobie krótki spacer wzdłuż brzegu - bulwarem. Ładne jest to połączenie zabytkowego miasta, jeziora i gór go okalających. Wracamy tą samą drogą do samochodu. Następny cel to chyba najbardziej znane szwajcarskie miasto - Zurych.
O dziwo dosyć łatwo znajdujemy dobre miejsce parkingowe. Przechodzimy przez most na rzece Limmat i już jesteśmy na jednej z najsłynniejszych ulic na świecie - Bahnhofstrasse. Prawdę mówiąc nie robi ona na nas szczególnego wrażenia. Sklepy znanych marek, większość to oczywiście zegarki. Mimo wszystko idziemy nią aż do jeziora Zuryskiego. Tutaj chwilę odpoczywamy jedząc coś na ławkach przystani statkowej. Znów piękny widok na wielkie jezioro. Uliczkami i mostami starego miasta wracamy do samochodu.
Kolejny przystanek na naszej trasie to piękne St. Gallen ze wspaniałym opactwem i kamienicami go otaczającymi. Chodzimy długo po wzgórzu opactwa i po uliczkach miasta. Robi się późno - czas ruszyć już w drogę do domu. Tam pewnie będziemy nad ranem.