Tolkmicko - Port - Stacja Kolejowa - wzdłuż Zalewu Wiślanego - Kadyny Plaża - Dąb Bażyńskiego - Stadnina Koni - wzdłuż Zalewu - Tolkmicko
D zisiaj postanawiamy z Olą spędzić dzień sami. Dzieci jadą do babci, my na wycieczkę. Wkładamy rowery na dach i jedziemy nad Zalew Wiślany. Po drodze zatrzymujemy się na mały spacer po Elblągu. Podoba nam się odrestaurowana starówka, bulwary i mosty nad rzeką Elbląg, Brama Targowa. Pijemy kawkę i wyruszamy do Tolkmicka. Pogoda jest niezła - nie za ciepło, nie za zimno. Parkujemy koło ładnej, restauracji Fregata - ma on widok na Zalew i całkiem dużą plażę. Zatrzymujemy się na chwilkę w porcie, a potem drogą z płyt wzdłuż Zalewu jedziemy do Kadyn. Mijamy mały mostek, bazę windsurfingową i docieramy do plaży w Kadynach. Plaża jest nieźle zagospodarowana, jednak duży bar niemal na jej środku jest nieczynny. Pogoda nie zachęca do plażowania, jednak my chodzimy sobie po płytkiej wodzie. Ola chce się wykąpać, ale rezygnuje, gdy na horyzoncie pojawiają się czarne chmury. Przez kilkanaście minut ostro pada. Czekamy chwilę i mokrą drogą jedziemy do centrum Kadyn. Szybko znajdujemy Dąb Bażyńskiego - jedno z najstarszych i najgrubszych drzew w Polsce. Dąb jest ogrodzony, ma wielką dziuplę, ale wciąż żyje. Robimy parę zdjęć i jedziemy do zabudowań stadniny koni, gdzie w restauracji jemy sobie smaczny obiad.
Objeżdżamy jeszcze teren stadniny i zmierzamy ponownie w stronę Zalewu. Tą samą drogą wracamy do Tolkmicka.
Fajnie było sobie spędzić dzień tylko we dwoje.