Miłocin - Trutnowy - Trutnowy Drugie - Trutnowy Pierwsze - Grabiny-Zameczek - Wróblewo - Stanisławowo - Miłocin
W reszcie wakacje. Do tej pory upalna pogoda nie zachęcała nas do dłuższych wycieczek. Jeździliśmy głównie na plażę, mama do pracy. Najlepiej rowerem jeździ się jednak na wiosnę i jesień, ale i latem mieliśmy ochotę zrobić sobie parę wypraw za miasto. Chłodniejszy tydzień zapowiadał idealną pogodę w weekend, więc w niedzielę postanowiliśmy wybrać się na Żuławy. Szybka decyzja, wybór trasy - generalnie ma być pętla, żeby nie wracać tą samą drogą (wszyscy), ma być atrakcyjnie (dzieciaki), ma być bezpiecznie, najlepiej bez żadnych samochodów (mama), pakowanie rowerów i za pół godziny jesteśmy w Miłocinie. Tunel pod Martwą Wisłą znacznie skrócił nam czas dojazdu w te strony, więc na pewno będzie to nasz częsty kierunek. Poza tym Żuławy to idealna kraina na krótkie, rodzinne wycieczki. Jest płasko, ciekawie z dobrą infrastrukturą rowerową. Największy dyskomfort to wiatr, ale dzisiaj nie jest źle. Jedynie wiszący w powietrzu deszcz budzi nasz niepokój.
Przy skrzyżowaniu dróg na Stanisławowo i Trutnowy zostawiamy samochód. Zdjęcie rowerów z dachu i bagażnika to ok. 15 min. Termos, kanapki, słodycze i ruszamy. Przy tej okazji zawsze sobie powtarzamy, że warto by było zakupić sakwy, chociaż na jeden rower, a nie wciąż z tymi plecakami. Ruszamy dobrą, asfaltową drogą w kierunku Trutnowych, by po 3 km zatrzymać się przy zabytkowym kościółku z XIV w. Jest zamknięty, ale obchodzimy go dookoła. Dalej prosto przez skrzyżowanie i po 100 m podjeżdżamy pod piękny, żuławski dom podcieniowy, który jest siedzibą Towarzystwa Żuławskiego i galerii. Jesteśmy już tu chyba trzeci raz, ale nigdy nie mieliśmy okazji wejść do środka, a jest tam podobno małe muzeum.
Jemy coś na przydomowych ławeczkach. Czarny szlak, który towarzyszy nam od Miłocina wchodzi w jakieś krzaki, więc postanawiamy wrócić do skrzyżowania, skręcić w prawo i po ok. 400 m znowu w prawo w wąską asfaltową ulicę, tuż za płotem bazy samochodowej. Po ok. 2 kilometrach czarny szlak skręca w lewo, my natomiast jedziemy prosto, aby na kolejnym rozwidleniu skręcić w prawo, w prostą jak strzała drogę z płyt jumbo.
Docieramy do wybudowania - Trutnowy Pierwsze. Tutaj mamy kilka przeszkód. Najpierw brama dużego Gospodarstwa Ziemskiego przecina nam drogę ? musimy objechać ogrodzenie z prawej strony, później droga wzdłuż ogrodzenia kończy się w krzakach i niestety musimy prowadzić rowery przez ok. 500 m do drogi Trutnowy - Osice. Przez te krzaki Adamowi spada łańcuch, ale szybko się z tym uwijamy. Przecinamy asfalt i dalej ładną, prostą ścieżką dojeżdżamy do Grabin - Zameczka. Tutaj zaczyna się bardzo wygodna ścieżka rowerowa prowadząca, aż do Południowej Obwodnicy Gdańska. My tym razem pojedziemy tylko do Wróblewa. Po kilkuset metrach można odbić ze szlaku w lewo w ul. Zamkową, by obejrzeć pozostałości Zamku Krzyżackiego (ok. 1 km), ale nie jest to coś co trzeba koniecznie zobaczyć. Lepiej więcej czasu poświęcić na pobyt we Wróblewie obok uroczego kościółka leżącego nad samą Motławą. Jest tu duża wiata, plac zabaw - idealne miejsce na dłuższy odpoczynek.
Jedziemy jeszcze kawałek ścieżką rowerową, by na końcu wsi skręcić w prawo w drogę do Stanisławowa. Niestety zaczyna padać, więc troszkę przyspieszamy. Mijamy Stanisławowo i kierujemy się prosto za drogowskazem Miłocin 2 km. Po kilkunastu minutach jesteśmy przy samochodzie.
Bardzo fajna, niemęcząca trasa dla rodzin z dziećmi, które chcą poznać Żuławy i ich charakter. Napotkamy na niej zabytki, drogi, kanały, rzeki tak typowe dla tego regionu. Możemy dać głowę, że będziecie tu chcieli wracać niejednokrotnie. Tak jak my.