Sztutowo- wzdłuż Wisły Królewieckiej - Kobyla Kępa - ujście Wisły Królewieckiej do Zalewu - wzdłuż Zalewu Wiślanego - Kąty Rybackie - plaża - wzdłuż Zatoki -Sztutowo plaża - ul. Obozowa - Obóz Stutthof -Sztutowo
K olejna ładna, kwietniowa niedziela. Nie jest zimno, więc szybko decydujemy się na wycieczkę - tym razem w całym 6-osobowym składzie. Mamy kilka wariantów trasy odpowiednio wcześniej przygotowanych. Generalnie ma być pętla, żeby nie wracać tą samą drogą (wszyscy), ma być atrakcyjnie (dzieciaki), ma być bezpiecznie, najlepiej bez żadnych samochodów (mama). Dzisiaj wybieramy okolice Sztutowa - może być fajnie. Wyjazd ok. 9, godzinka drogi i parkujemy w centrum Sztutowa przy aptece (ul. Gdańska). Zdjęcie rowerów z dachu i bagażnika to ok. 15 min. Termos, kanapki, słodycze i ruszamy. Przy tej okazji zawsze sobie powtarzamy, że warto by było zakupić sakwy, chociaż na jeden rower, a nie wciąż z tymi plecakami. Ruszamy dobrą, asfaltową drogą wzdłuż wału Wisły Królewieckiej. Po 2-3 km zwraca naszą uwagę rząd kilkunastu wędkarzy łowiących z wału. To prawdopodobnie jakieś mistrzostwa.
Przyglądamy się parę minut i jedziemy dalej niezłym tempem. Następny przystanek - ujście Wisły Królewieckiej do Zalewu. Jest tu ławeczka, tablica z opisem, fajny punkt na dłuższą przerwę. Dobry widok na ujście i Zalew.
Dalej droga prowadzi wzdłuż Zalewu. Nawierzchnia - płyty jumbo. Kuba ma problemy z rowerem, zostaje troszkę, ale radzi sobie i za 5 minut dogania nas. Problem z przerzutkami nie jest do końca rozwiązany, ale dojedziemy do celu. Wjeżdżamy do Kątów Rybackich i opłotkami pensjonatów i gospodarstw, między Zalewem a drogą dojeżdżamy do portu i Muzeum Zalewu Wiślanego. Niestety muzeum jest zamknięte. Zresztą byliśmy już tutaj kiedyś. Postanawiamy chwilkę odpocząć na ławeczce w porcie, obserwując zacumowane statki wycieczkowe i rybackie.
Obowiązkowe zdjęcia przy ławeczce rybaka i dalej w trasę. Ulicami Barkasową, Piaskową i Wczasową wjeżdżamy w las. Lekko piaszczystą ścieżką dojeżdżamy do ładnej drogi leśnej równoległej do Zatoki. Skręcamy w lewo, dojeżdżamy do asfaltowej drogi z Kąt nad morze, skręt w prawo i po paru minutach jesteśmy na plaży. Nieźle tu wieje, chronimy się w jedynej czynnej knajpce - Wielorybek. Jemy jakąś zupę i ruszamy wzdłuż morza niezłą, gruntową drogą.
Po kilku kilometrach dojeżdżamy do granicy rezerwatu kormoranów. Jest kwiecień więc jeszcze na drzewach pusto. Byliśmy tu kiedyś w czerwcu. To co się tu dzieje jest nie do wyobrażenia - skrzek piskląt, mnóstwo gniazd w białych odchodach na uschłych już drzewach, setki ptaków. Naprawdę warto tu przyjechać - to jedna z największych atrakcji tych okolic.
Granicą rezerwatu dojeżdżamy do sztutowskiej plaży - tu także otwartych jest parę barów. Potem asfaltową drogą w stronę centrum, by na samym początku miejscowości skręcić w ulicę Obozową. Postanawiamy chociaż z zewnątrz pokazać i opowiedzieć dzieciom o funkcjonowaniu byłego Obozu Koncentracyjnego Stutthof. Na końcu ulicy Obozowej należy wjechać prosto w las i wzdłuż obozowego płotu objechać go dookoła.
Stajemy na chwilkę przy głównej bramie. Czytamy informacje, troszkę dyskutujemy i jedziemy w stronę samochodu. Do głównej drogi, potem chwilkę ścieżką wzdłuż torów kolejki wąskotorowej i dalej już chodnikiem na nasz parking.
Było bardzo fajnie, nie zmęczyliśmy się spokojną jazdą. Pakujemy rowery i jedziemy na obiad do domku. Niedługo kolejna wycieczka.