Jastrzęcia Góra - ul. Bałtycka - klif - Promenada Światowida - restauracja Kredens - ul. Kaszubska - ul. Klonowa - ul.. Bałtycka - przejazd samochodem - Wąwóz Chłapowski - plaża - droga Jastrzębia Góra-Władysławowo
N a weekend zapowiadają na Pomorzu silny wiatr, a na Bałtyku sztorm. Jesteśmy ciekawi jak będzie to wyglądało na pełnym morzu. Postanawiamy wybrać się do Jastrzębiej Góry i tam z klifu podziwiać siłę wiatru. Wyjeżdżamy z Gdańska w silnym deszczu i mocnym wietrze, ale im bliżej morza tym deszcz słabnie i nawet prześwituje słońce. Wiatr na szczęście nie słabnie. W Jastrzębiej jesteśmy ok. 10, parkujemy samochód na ul. Bałtyckiej i idziemy w stronę morza. Dobrze wybraliśmy miejsce, bo wszystko widzimy z klifu, plaża jest całkowicie zalana przez fale. Wygląda to imponująco, jednak trochę się boimy czy nie złamie się któreś z drzew rosnących na klifie. Idziemy ostrożnie wzdłuż klifu przystając na dłużej by podziwiać morze. Jesteśmy odpowiednio ubrani, więc pogoda nie robi nam krzywdy. Dochodzimy do promenady prowadzącej do głównej drogi Władysławowo - Karwia. W centrum wstępujemy do ulubionej restauracji Kredens na gorącą zupę. Wracamy już ulicami do samochodu. Chcemy jeszcze obejrzeć sztorm z poziomu plaży, więc postanawiamy zejść Wąwozem Chłapowskim. Parkujemy przy drodze do Władysławowa i ostrym zboczem schodzimy na dno wąwozu. Płynie tam normalnie mały strumyczek, jednak po kilkudniowych opadach zrobiła się mała rzeka. Mamy trudności z przebrnięciem przez przelot pod drogą, bo rzeczka zalała niemal całą szerokość przelotu. Przechodzimy troszkę mocząc buty. Potem jest już lepiej. Zaczynamy czuć powiewy od morza, a na końcu wąwozu są one już tak silne, że Adam sam nie może dalej iść. Wiatr go stopuje. Woda z morza wlewa się w głąb wąwozu. Udaje nam się dotrzeć na skraj plaży, ale mocno sypie piaskiem, więc wycofujemy się szybko. Tą samą drogą wracamy do samochodu.